28.02.2016

Rozdział 15

Po niedawnej rozmowie z Leną, o ile można nazwać to "rozmową", mam mieszane uczucia. Siedzę w salonie, piję drugiego drinka i zastanawiam się nad tym, jak potoczyła się nasza pierwsza kłótnia. Nie przywykłem do tego, aby kobieta podnosiła na mnie głos, a ona po prostu na mnie nawrzeszczała, po czym wyszła nie odwracając się za siebie. Nie ukrywam, zrobiła się zdecydowanie śmielsza niż była na początku i pokazuje ostre pazurki. Mam przeczucie, że jeśli będzie miała ochotę mnie opieprzyć, to na pewno nie zawaha się tego zrobić. Taka mała, a ma w sobie niesamowitą silę i pewność siebie. Mimo tego, iż powinienem pokazać jej kto tutaj rządzi, doskonale wiem, że nie będę złościł się na nią zbyt długo, właściwie już mi przeszło. Jest zbyt urocza, zbyt słodka i zbyt zabawna, abym wziął to na poważnie. Miałem ochotę roześmiać się, kiedy patrzyła na mnie groźnie i mierzyła we mnie palcem. Nic nie poradzę, kocham tę małą wariatkę. Zawróciła mi w głowie, po prostu. Mam świadomość, że wcale nie podoba jej się moja potrzeba sprawowania kontroli, jednak będzie musiała się z tym pogodzić. Taki już jestem i tego nie będę w stanie w sobie zmienić.

Odstawiam na blat filiżankę nie dopitej herbaty i zmierzam do naszej sypialni. Lena chyba się na mnie obraziła, postanowiła się położyć i nie widziałem jej od dobrej godziny. Może to i lepiej? Taka chwila oddechu zrobiła dobrze nam obojgu. Czasami trzeba odpuścić, aby nie przesadzić.
Mój marsz przerywa ciche pukanie do drzwi. Zatrzymuję się w połowie kroku, marszczę brwi i wzdycham ciężko. Kogo znowu niesie? Paul przeważnie wchodzi jak do siebie, więc pozostaje tylko jedna opcja. Przekonuję się o swojej racji w momencie, kiedy otwieram drzwi i widzę ją przed sobą.
- Cześć, skarbie - uśmiecha się w dobrze znamy mi sposób i oblizuje usta - Możemy porozmawiać?
- Porozmawiać? - nie ukrywam, jestem zaskoczony. Rzadko rozmawialiśmy - Proszę, wejdź.
- Dzięki - czmycha pod moim ramieniem, zamykam drzwi i prowadzę ją do mojego małego biura, z dala od Leny - Widziałam się z Paulem - opiera pupę o moje biurko i przechyla głowę - Stwierdził, że twoja dziewczyna nawet w połowie nie spełnia twoich oczekiwań. Według niego potrzebujesz porządnego pieprzenia - zwijam dłonie w pięści, a to, co mówi wcale mi się nie podoba.
- To miłe ze strony Paula, że dba o moje życie seksualne. Zapewniam cię jednak, że jestem spełniony.
- Och, czyżby? - podchodzi bliżej i układa dłonie na moim torsie - Myślisz, że jest tak dobra jak ja?
- Daj spokój, dobrze? Lena to moja dziewczyna, kocham ją i małymi krokami idziemy coraz dalej.
- Naprawdę? Chcesz powiedzieć, że pokazałeś jej już swoją drugą stronę? Tą bez grama litości?
- Nie, tej jeszcze nie zna i nie jestem pewny, czy kiedykolwiek pozna. Wie tyle, ile powinna - burczę pod nosem, a zwierzanie się jej to ostatnie, na co mam w tej chwili ochotę - Chcesz drinka? - kiwam głową na butelkę whisky, Amy wzrusza ramionami więc nalewam dwie szklaneczki ciemnego, mocnego płynu - Więc? Przesłuchanie skończone? Czy może chcesz coś jeszcze dodać?
- Jesteś zdenerwowany - upija łyczek whisky i bez cienia wstydu układa dłoń na moim kutasie - A to oznacza, że jesteś niezaspokojony - szepcze zmysłowo, pieści go przez materiał spodni i patrzy mi prosto w oczy - Jestem tutaj, chcę dać ci o wiele więcej. Pamiętasz nasze cudowne, upojne chwile? - odrobinę przyśpiesza, mój kutas natychmiast twardnieje, a rozum ucina sobie drzemkę. Niech to szlag! - Sprawię, że odlecisz, kochanie. Tak, jak za każdym razem, kiedy lądowaliśmy razem w łóżku. Chcesz tego? - przysuwa się, jej ciepły oddech odbija się od mojego ucha. Mam ochotę bezwstydnie jęczeć z przyjemności, która właśnie rozlewa się po moim ciele. Amanda doskonale zna moje ciało, wie co zrobić, aby rozpalić mnie w zaledwie sekundę. I robi to właśnie teraz. Mam ochotę posadzić ją na biurku i zerżnąć kompletnie się nie hamując. Zadać jej ból, aby krzyczała, a potem zastąpić go słodką przyjemnością - Powiedz to na głos. Powiedz, jak bardzo chcesz mnie teraz pieprzyć, Justin. Widzę to w twoich oczach, twoja natura chce wyjść na zewnątrz. Pozwól jej - ściska mojego fiuta aż sztywnieję. Z całych sił próbuję wziąć się w garść, jednak wcale nie jest to takie proste. Jej ruchy są zachłanne, pewne, stanowcze - Wiem, że chcesz mnie związać, mieć nade mną kontrolę. Dam ci to, wystarczy powiedzieć - odchyla się, patrzymy na siebie i sam nie wiem jakim cudem, ale mój mózg wreszcie budzi się do życia i oddaje mi władzę nad ciałem - O co chodzi?
- Nie rób tego - zaciskam palce na jej nadgarstku i patrzę na nią z góry. Jaka szkoda, że "to" spojrzenie kompletnie nie działa na Amandę tak, jak podziałało by na Lenę - Mam dziewczynę.
- I co z tego? Ona i tak nie sprosta twoim oczekiwaniom, rozczaruje cię! Oboje wiemy jakiego pieprzenia potrzebujesz, nie wierzę, że zadowala cię zwykły, nudny seks. Chcesz mnie, Justin.
- Nie, nie chcę cię. Pragnę jedynie Leny. Powinnaś już iść - wyprowadzam ją z pokoju, przechodzimy korytarz i otwieram dla niej drzwi wejściowe - Nie rób tego nigdy więcej. To koniec naszych gierek.
- Chyba sam w to nie wierzysz - kręci głową rozbawiona, zarzuca włosami i wreszcie wychodzi.
- Suka - zamykam drzwi, przekręcam zamki i opieram o nie czoło. Jestem wściekły! Po pierwsze; dlaczego Paul w ogóle z nią rozmawia? Dlaczego opowiada jej o Lenie? To jest tylko i wyłącznie moja sprawa! Po drugie i w tej chwili najważniejsze; podnieciła mnie, a moje podniecenie nigdy samo nie opada. Nie mam zamiaru sobie trzepać, nienawidzę tego uczucia, więc pozostaje mi tylko jedna opcja - Kurwa - klnę pod nosem, przykładam dłoń do obolałego krocza i krzywię się. Nie marzę o niczym, aby spuścić z siebie ciśnienie, odrywam się od drzwi i idę do sypialni. Kiedy tylko wchodzę do środka w moje oczy rzuca się Lena, która śpi wtulona w poduszkę. Uśmiecham się na jej widok, wygląda tak niewinnie, a mimo to seksownie w tych krótkich spodenkach i koszulce, która nieco podsunęła się w górę. W drodze do łózka pozbywam się spodni, t-shirtu i układam się obok niej. Bardzo ostrożnie zsuwam z niej dolną część razem z bielizną, a jej kobiecość ukazuje się moim oczom. Podniecenie szturmem rozlewa się w moim ciele, pragnę jej i niestety muszę ją obudzić. Przeklęta Amy! Doprowadziła mnie do stanu, z którego nie ma wyjścia póki sobie nie ulżę. Mój oddech przyśpiesza, kiedy przesuwam się, rozsuwam się nogi i prześlizguję palcami po jej wrażliwych fałdkach. Lubi to, a ja chcę sprawić jej przyjemność. Moje ruchy szybko przynoszą efekty, Lena wierci się, porusza biodrami i powoli uchyla powieki. Mruga kilka razy, patrzy na mnie zaskoczona, jednak nie odpycha mnie od siebie - Nie złość się, proszę. Muszę, Lena. Potrzebuję cię - mam ochotę przypierdolić sobie w twarz na dźwięk własnego, zdesperowanego głosu. Z inną dziewczyną nic takiego nie miałoby miejsca, po prostu wziąłbym to, czego chcę, pogłaskał po głowie i odprawił. Teraz sytuacja diametralnie się zmieniła - Pozwolisz mi? - marszczy brwi i niepewnie przytakuje głową, jakby była zaskoczona moim zachowaniem. Podsuwam się w górę, całuję jej pulchne usta, pieszczę język i nie przestaję poruszać palcami. Szybko robi się mokra, gotowa na mnie, a ja nie chcę już czekać. Jednym ruchem przewracam ją na brzuch, chwytam za biodra i unoszę pupę w górę. Przyjmuje mnie całego, wciska głowę w poduszkę i zwija dłonie w pięści, kiedy posuwam ją od tyłu. Lubi to, wiem, że lubi, a ja lubię być właśnie taki. Moja ciemniejsza strona puka do drzwi i uchylam je tylko odrobinę, aby móc uściskać jej dłoń - Ułóż ręce na plecach - wydaję rozkaz, a po desperacji w moim głosie nie ma nawet śladu. Jej uległość wzmaga moje podniecenie, chwytam jej dłonie i dociskam je do jej pleców, aby unieruchomić ją, przycisnąć do materaca. Moje biodra nie ustają, wbijam się w nią raz za razem. Momentami łagodniej, by za chwilę wysunąć się prawie całkowicie i wbić gwałtownie. Krzyczy w poduszkę, zaciska na mnie mięśnie, a to znak, że za sekundę po jej ciele niczym fala tsunami rozleje się mocny, intensywny orgazm - Jesteś tak blisko, czuję to - dyszę ciężko, pot oblewa moje ciało i sam zbliżam się do granicy. Układam drugą dłoń na jej karku, zaciskam palce i pozwalam jej, jak i sobie na niesamowite spełnienie.




Lena POV:
Budzę się, uchylam powieki i mrugam kilka razy. Jestem przykryta ciepłym kocem po samą szyję, w całym domu panuje idealna cisza, słychać jedynie tykanie zegara dochodzące z pokoju naprzeciwko, a kiedy przekręcam głowę okazuje się, że jestem sama. Zastanawiam się, gdzie jest Justin, a po naszym wcześniejszym seksie nachodzą mnie obawy. Przyszedł do mnie tak nagle, obudził mnie i był... inny. Patrzyłam na mojego chłopaka, jednak doskonale wyczułam, że coś jest nie tak i miałam rację, kiedy tylko przeszedł do rzeczy. To nie tak, że zrobił mi krzywdę, bo nie zrobił, po prostu jego zachowanie, pełna kontrola, władza, była czymś, co miałam okazję już oglądać, a i tak mnie tym zaskoczył. Czy coś go zdenerwowało, skoro był zdenerwowany i niespokojny? Dlaczego po seksie nie porozmawiał ze mną, tylko poszedł pod prysznic? Jaka szkoda, że nie doczekałam jego powrotu, ponownie zmógł mnie sen, a teraz gdzieś przepadł. Cholera! Mam złe przeczucia.
Zrywam się na równe nogi, biorę szybki prysznic i doprowadzam się do normalności. Na tyłek wkładam białe spodenki, szarą koszulkę na ramiączkach i wiążę włosy w wysokiego koka. Kiedy docieram do salonu jest pusto, tak samo jak i w kuchni. Jedyne, co rzuca mi się w oczy to żółta, rażąca karteczka przyczepiona magnesem do lodówki. Podchodzę, czytam i rozluźniam się. 


Hej, kotku.
Wyszedłem na chwilę, spałaś, więc nie chciałem cię budzić. Jestem z Paulem, musiałem z nim pogadać. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
Zadzwoń do mnie jak się obudzisz. Kocham cię.

Wbijam zęby w wargę, przesuwam palcem po słowach "kocham cię", a mój uśmiech okręciłby się dookoła głowy, gdyby nie uszy. Kocha mnie, tak samo, jak ja kocham jego. Mam ochotę krzyczeć ze szczęścia, ponieważ to szczęście daje mi właśnie on. Zdaję sobie sprawę, w jak szybkim tempie rozwija się nasz związek, jak bardzo Justin jest pokręcony, zmienny, a mimo to obdarzyłam uczuciem właśnie jego. Bardzo mi na nim zależy i chociaż jest człowiekiem, który może mnie zranić, oddaję mu wszystko. Siebie, swoje serce, duszę. To ryzykowane, ponieważ to najcenniejsze, co posiadam.

Postanawiam wybrać się do małej knajpki tuż obok apartamentu Justina. Zwróciłam na nią uwagę ostatnio, kiedy spacerowaliśmy i bardzo mi się spodobała. Justin obiecał, że zabierze mnie tutaj, a skoro go nie ma, a ja umieram z głodu, nic nie stoi na przeszkodzie, abym wybrała się sama.
Zamawiam grillowanego kurczaka z pieczonymi ziemniakami i sałatką. Zajmuję miejsce w pięknym ogródku, który otoczony jest białym płotkiem i światełkami, które nocą tworzą romantyczny klimat. Podziwiam piękny widok na plażę, podpieram brodę na dłoni i chłonę atmosferę tego miejsca.


W drodze powrotnej rozdzwania się mój telefon, który wyjmuję z torebki i uśmiecham się szeroko.
- Lena, wszystko w porządku? - zatroskany głos Justina szybko ściera mój uśmiech z twarzy.
- Tak, jak najbardziej. Dlaczego miałoby nie być? Właśnie wracam do domu, byłam coś zjeść.
- Wyszłaś sama na miasto?! - podnosi głos, aż odchylam słuchawkę od ucha. Och, wielkie mi rzeczy!
- Mhm. Co w tym dziwnego? Byłam potwornie głodna i nie chciałam tracić czasu na gotowanie.
- Nie powinnaś tego robić beze mnie - burczy surowo, a ja chichoczę. Wraca Pan "kontrolujący".
- A to niby dlaczego? Przecież jestem dorosła, tak? Poza tym byłam w knajpce tuż obok apartamentu.
- Mogłaś mnie chociaż uprzedzić, wróciłbym do domu i poszlibyśmy razem. Nie zrobiłaś tego.
- Ponieważ byłeś z przyjacielem, Justin. Dziwnie się zachowujesz, wiesz? Proszę cię, wyluzuj.
- Lena - jego głos tnie powietrze, czego kompletnie nie rozumiem - Wracaj do domu, zaraz będę.
- Nie musisz się spieszyć, nic mi nie będzie. Poświęć trochę czasu swojemu przyjacielowi.

- Skarbie, nie dyskutuj ze mną. Za parę minut jestem z powrotem, poczekam na ciebie na zewnątrz.
- Okej - kończę połączenie, przewracam oczami i chowam telefon do torebki - Co za marudna!
Wzdycham ciężko i zastanawiam się nad jego niepokojącym zachowaniem. Jestem zaskoczona tą rozmową, ponieważ był oschły jak i wkurzony. Chyba nie jest na mnie zły za to, że wyszłam sama, prawda? Nie, to byłoby cholernie dziecinne! Podporządkował mnie sobie, a ja mu na to pozwoliłam. To ogromny błąd, ponieważ nienawidzę, kiedy ktoś mną steruje. Matka robiła to wystarczająco długo, miałam tego serdecznie dość i nie chcę powtórki. Chyba jest już na to za późno.

Kilka minut później jestem prawie pod naszym apartamentem. Idę przed siebie, wpatruję się w dół i wlepiam wzrok w swoje buty. Przez swoje gapiostwo zderzam się z kimś, odbijam od twardego torsu i masuję czoło. Cholera! Ależ ze mnie gapa! Podnoszę głowę, już chcę przepraszać, jednak z moich ust nie wychodzi żadne słowo. Patrzę w najpiękniejszy odcień błękitnych oczu, jaki widziałam.

- Cześć - odzywa się pierwszy, drapie w kark i uroczo uśmiecha - Wybacz, nie zauważyłem cię.
- H-hej. Raczej ja ciebie, więc to ja powinnam przeprosić. Mam nadzieję, że wszystko w porządku?
- Tak, a u ciebie? Solidnie przywaliłaś czołem w moją klatę. Oby tylko nie został siniak - marszczę brwi, przyglądam mu się, a chłopak wybucha śmiechem - Oczywiście tylko żartowałem - och! Zawstydzam się jak kretynka, wypuszczam powietrze, a chłopak wyciąga dłoń - Jestem Christian.
- Lena - potrząsa nią delikatnie i muszę przyznać, że ma bardzo delikatne dłonie - Mieszkasz tutaj?
- Tak, od urodzenia. Miami to przepiękne miejsce, uwielbiam je. A ty? Tutejsza czy wakacje?
- Zdecydowanie wakacje. Przyleciałam na kilka dni z Nowego Jorku, aby trochę odpocząć.
- Odpocząć, tak? Brzmi poważnie. Pracujesz? Studiujesz? A może przejdziemy się kawałek?
- J-jasne, czemu nie? - zakładam kosmyk włosów za ucho, idziemy przed siebie i odpowiadam na jego pytania. Christian patrzy na mnie zaskoczony, kiedy wspominam o kierunku moich studiów.

- Poważnie? Informatyka? Wow! Nie znam żadnej dziewczyny, która studiowałaby taki kierunek.
- No widzisz? Tak wiele cię omija! A ty? Co porabiasz na co dzień w tym niesamowitym miejscu?

- Właściwie jestem barmanem. Dokładnie w tamtym miejscu - wskazuje palcem w prawą stronę, podążam za nim wzrokiem i dostrzegam bar na plaży. Jest bez ścian, ma słomiany dach i wygląda wystrzałowo! - Może dasz zaprosić się na drinka? Wiesz, zupełnie niezobowiązująco.
- Chętnie, może wpadnę któregoś dnia - ściemniam, bo nie chcę robić mu przykrości. Jest miły.
- Lena!! - moje serce zamiera na donośny, poważny głos Justina, którego dostrzegam przed nami. Idzie pewny siebie, zwija dłonie w pięści, a jego szczęka jest zaciśnięta. O, Boże! Jest źle!
- Co to za typek? - Christian pyta niepewnie i patrzy na mnie zdziwiony - Nie wygląda przyjaźnie.
- To mój chłopak - przełykam ślinę i mam ochotę brać nogi za pas. Jaka szkoda, że nie mam gdzie!
- Naprawdę? Jest wściekły jak diabli, dziewczyno! Proszę, powiedz mi, że jesteś z nim bezpieczna?
- Oczywiście, że jestem, nie martw się. Po prostu ma dzisiaj nie najlepszy dzień, zdarza się.
- Mam taką nadzieję, bo gdyby mógł zabijać spojrzeniem, oboje bylibyśmy właśnie trupami.
- Kochanie - Justin staje przed nami, próbuje zachować spokój i zerka na chłopaka stojącego obok mnie. Oby tylko nie doszedł do mylnych wniosków - Miałaś wrócić do apartamentu, czekałem.
- Wracałam, niestety zagapiłam się i wpadłam na Christiana. Po prostu się zagadaliśmy.
- Pożegnaj się - wystawia dłoń, chwytam ją i czuję, jak natychmiast wzmacnia uścisk.
- Miło było cię poznać - macham Christianowi, Justin pociąga mnie i zmusza do ruchu.
- Kto to był? - pyta surowo, nie patrzy na mnie, a jego tempo jest szybkie, aż prawie truchtam.
- Mówiłam ci. Wracałam z knajpy i niechcący się z nim zderzyłam. Tylko rozmawialiśmy, Justin.
- Och, czyżby? - prycha wkurzony i łaskawie obrzuca mnie spojrzeniem, od którego dostaję gęsiej skórki - Uśmiechałaś się do niego, odgarniałaś włosy, flirtowałaś - o, cholera! Czy on sobie żartuje?!
- Nieprawda, to była tylko rozmowa. Nic więcej! Był dla mnie miły, nie rozumiem, o co ci chodzi?
- Skoro był dla ciebie miły, może od razu powinnaś rozłożyć przed nim nogi, huh? Czemu by nie?
- Nie mów tak do mnie - wyrywam dłoń z jego uścisku i zwalniam tempo - Nie życzę sobie tego.
- Mam to w dupie, Lena. Jesteś moja, tylko moja. Rozumiesz? Nie będę się dzielił, zakoduj to sobie.
- Nie każę ci się dzielić, Justin! Jestem twoją dziewczyną, nie własnością. To spora różnica, wiesz?
- Może dla ciebie, dla mnie to oznacza dokładnie to samo. Nie będziesz flirtowała z innymi facetami.
- Nie flirtowałam z nim tylko rozmawiałam. Uśmiech w trakcie rozmowy nie jest zakazany. Poza tym, cholera jasna! Mogę to robić, ponieważ nie masz prawa zabraniać mi kontaktu z innymi ludźmi.
- Z kobietami nie, facetami tak. Wczoraj byłaś taką grzeczną, uroczą dziewczynką. Co się zmieniło?
- Wiesz co? Nie mam siły na tą durną rozmowę. Nie mam zamiaru psuć sobie przez to nerwów.
Nie odpowiada. Idzie obok mnie, jego ciało jest napięte jak struna i po chwili czuję uścisk na ramieniu. Niezbyt mocny, po prostu dający mi znak, że należę tylko do niego. Mam ochotę roześmiać się na ten pokaz siły, ale nie robię tego, ponieważ mogę tego żałować. Nie, nie boję się jego, boję się tego, że doprowadzi mnie na skraj i wybuchnę niczym pieprzony wulkan!

Przekraczamy próg apartamentu w całkowitym milczeniu. Odkładam torebkę na szafkę przy wejściu, zsuwam buty i przechodzę do kuchni, aby nalać sobie szklankę wody. Justin kroczy za mną jak cień, obserwuje niczym sokół i uświadamia mi, że to jeszcze nie koniec. Jak mogłoby być inaczej.

- Lena - jego głos przerywa ciszę, wypijam wodę, myję szklankę i ruszam do pokoju - A ty dokąd?
- Jak najdalej od ciebie - wzruszam ramionami, a jemu opada szczęka - Nie chcę się z tobą kłócić.
- A może ja chcę? - pyta wyzywająco, wystawia dłoń i czeka - Podejdź do mnie - jego spojrzenie się zmienia i wiem, że właśnie wychodzi z niego ten cholerny Pan i Władca, który myśli, że świat będzie kajał się u jego stóp. Czasami tak cholernie mnie wkurza, aż mam chęć mu solidnie przywalić, żeby dobrze to poczuł - Na co czekasz, kochanie? - ponagla mnie, oddycham głęboko i opuszczam  salon. Wchodzę do naszej sypialni, zrzucam siebie spodenki, koszulkę i zakładam jego t-shirt, w którym przeważnie śpię. O ile w ogóle pozwala spać mi w czymkolwiek - Lena? - długo nie jestem sama, a szkoda. Czuję, jak materac ugina się za mną, a jego dłonie owijają się wokół mojego brzucha - Nie masz pojęcia, jak bardzo jestem zazdrosny - jestem zaskoczona tonem jego spokojnego głosu.
- Gdybym jeszcze dała ci powód do tej zazdrości, to w porządku. Ale ja nic takiego nie zrobiłam.
- Tak ci się tylko wydaje. Rozmawiałaś z tym chłopakiem, a ja widziałem, jak na niego patrzyłaś.
- Niby jak, Justin? Po prostu do mnie zagadał, chciałam być miła, a ty zrobiłeś z tego awanturę.
- Spodobał ci się? - ignoruje moją odpowiedź i zadaje dziwne pytanie - Powiedz mi szczerze.
- Nawet się nad tym nie zastanawiałam. Owszem, był przystojny, ale jakie to ma znaczenie, skoro kocham cie... - nie kończę. Justin gwałtownie przewraca mnie na plecy i układa się na mnie.
- A więc jednak ci się spodobał! - patrzy na mnie ze złością, oddycha głęboko i wsuwa palce w moje włosy - Nie chcę tego, Lena. Rozumiesz mnie? Nie chcę! - podnosi głos, a mój oddech przyśpiesza. Boże, co się z nim dzieje? Dlaczego jest taki rozchwiany, raz wściekły, a raz spokojny? Skąd to się do cholery wzięło? - Zabraniam rozmawiać ci z tym chłopakiem - próbuję coś powiedzieć, ale zatkało mnie. Dosłownie! - Jeśli zobaczę cię z nim, nie wytrzymam. Przypierdolę mu, przysięgam!
- Proszę, przestań się tak zachowywać, Justin! Co się z tobą dzieje, huh? Musisz się uspokoić.
- Nie mów mi, co mam robić, kotku - chwyta mój nadgarstek, co dziwne robi to delikatnie, i przenosi nad moją głowę - Nie pozwolę, aby ktokolwiek mi ciebie zabrał, Lena. Rozumiesz mnie?
- Rozumiem, tylko że nikt nie chce mnie tobie zabrać! Nie masz powodu do obaw, naprawdę!
- Wolę trzymać rękę na pulsie, nie ryzykować. Dlatego będę miał na ciebie oko przez cały czas.
- O, boże! Zwariowałeś, wiesz? Ta cholerna zazdrość cię zaślepiła! Nie możesz mnie kontrolować.
- Nic, co powiesz nie zmieni mojego zdania. Za kilka dni wracamy do domu, przeprowadzisz się do mnie bez żadnej dyskusji czy sprzeciwu. Nie chcę słyszeć marudzenia, Lena. Czy to jasne?
- N-nie możesz, Justin - jąkam się, a w moich oczach zbierają się łzy - To moja decyzja, nie twoja.
- Była twoja, dopóki nie zaczęłaś flirtować z obcymi facetami. Teraz wybór należy już do mnie.
- Nie zrobię tego, wybij to sobie z głowy! - złoszczę się, przekręcam głowę i zamykam oczy. Nie wierzę, że ma zamiar za mnie zdecydować, chociaż doskonale wie, co o tym myślę.
- To się jeszcze okaże, kochanie - delikatnie chwyta moją szczękę, przekręcam głowę i wbijam zęby w wargę, aby pohamować łzy, które i tak zaraz wypłyną. Emocje wręcz mnie duszą, przytłaczają swoją siłą - Otwórz oczy, aniołku. Spójrz ja mnie - nie robię tego. Zaciskam powieki, czuję jego ciepły oddech na ustach i palce, którymi przeczesuje moje włosy. Jego ruchy są delikatne, czułe, jakby chciał mnie uspokoić - No dalej, chcę zobaczyć twoje piękne oczy - muska moje wargi, dotyka opuszką palca czoła, głaszcze policzek i wreszcie uchylam powieki. Uśmiecha się i jest to uśmiech mojego Justina, w którym się zakochałam. Wpatrujemy się w siebie, między nami panuje cisza, a jedyne, co dociera do naszych uchu to oddechy, które się ze sobą mieszają - To ja decyduję, Lena - bum! Tama puszcza. Czuję łzy, które wypływają z moich oczu, zsuwają się po policzkach, aby móc wsiąknąć w poduszkę. Płaczę, aby wyrzucić z siebie złość, niepewność, aby pozbyć się ciężaru z barków. Bo wiem, że i tak jestem na przegranej pozycji, a człowiek, którego kocham osiągnie swój cel. Taki już jest. Pozostaje mi to zaakceptować albo odejść. Na to drugiego zdecydowanie nie jestem gotowa - Ciii, nie płacz, aniołku. Jestem przy tobie, obiecuję, że wszystko będzie dobrze - szepcze cichutko, zmienia pozycję i układa się obok mnie, po czym przytula mnie do swojego ciała i głaszcze po plecach - Przysięgam, że będzie ci ze mną dobrze, dam ci szczęście i wszystko, czego tylko zapragniesz. Tylko nie płacz już - unoszę głowę, wpatruję się w jego oczy, a on ociera moje mokre policzki. Wygląda na zmartwionego moim stanem - Wybacz mi moje zachowanie, trochę mnie poniosło. To wszystko z miłości do ciebie, po prostu boję się, że cię stracę - wzdycha ciężko, zamyka oczy i opiera czoło o moje. Jak mógłby mnie stracić, skoro liczy się tylko on?





26.02.2016

Rozdział 14

Lena POV:
Słońce powoli zachodzi, siedzę na tarasie i podziwiam ten piękny widok. Wokół panuje przyjemna cisza, która uspokaja mnie i pozwala odrobinę pomyśleć. A przemyśleń jest wiele. Zaczynając od Justina, który pokazuje mi rzeczy, o których wcześniej nie śniłam. Tak naprawdę nie znam seksu, ponieważ ten jeden raz w moim życiu był piekłem na ziemi i nigdy więcej nie chcę tego przechodzić. Mimo to Justin pokazał mi, że to nic strasznego i jeśli dwoje ludzi ma na to ochotę, można zaznać ogrom przyjemności, która szturmem rozlewa się po ciele i spina każdy nerw. Ten chłopak zna się na rzeczy i to pewne, że musiał robić to wcześniej. Na początku zaskoczył mnie fakt, że on sam lepiej wie czego ja pragnę, niż ja sama. Tak dobrze zdążył poznać moje ciało, ulubione miejsca które rozpala zaledwie kilkoma ruchami. Dopiero teraz, bo ponad miesiącu naszego związku zaczyna się rozkręcać, wcześniej był bardzo ostrożny i delikatny. Mam przeczucie, że ma jeszcze całkiem sporo w zanadrzu i czeka na mnie masa nowych rzeczy. Jego ciemna strona czasami wymyka się spod kontroli, kiedy uderza w moją pupę raz za razem i wcale nie robi tego delikatnie. Jednak potem łagodzi ten ból swoim dotykiem, a przyjemność wybucha niczym fajerwerki. Skoro nie poszedł na całość to znaczy, że hamuje się ze względu na uczucie jakim mnie darzy? Wyznał, że również się we mnie zakochał, a ja nie mam podstaw, aby w to wątpić. Przecież pokazuje mi to na każdym kroku przez dotyk, czułość, pocałunki, troskę. Dba o mnie, a ja czuję się przy nim bardzo szczęśliwa.
Druga sprawa to Amanda. Byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam ich razem w salonie, jak rozmawiali cicho. Jest piękną kobietą, w dodatku jego przyjaciółką i ciekawi mnie, czy kiedyś coś między nimi było. W dodatku śniła mi się, chociaż we śnie była drobną uroczą blondynką, nie pewną siebie brunetką. No i Paul, który pocałował ją prosto w usta. Czy to wszystko nie jest dziwne?


Wchodzę do salonu, w którym urzęduje Justin. Jak zwykle siedzi przed laptopem, podpiera brodę na dłoniach, marszczy brwi i skupia uwagę na monitorze. Uśmiecham się na jego widok, wygląda tak uroczo z potarganymi włosami, lekkim zarostem i tą poważną miną Pana Szefa.
- Hej - wyrywam go z transu, podnosi głowę i wpatruje się we mnie - Nie przeszkadzam? Pracujesz.
- Tylko sprawdzam e-maila i najświeższe informacje na temat nowego programu. Praca wre!
- Tymczasem ja wygrzewam tyłek w gorącym Miami, zamiast pisać kody z resztą zespołu.
- Daj spokój, jeśli trochę cię ominie świat się nie zawali. Jesteś dziewczyną szefa, masz przywileje.

- Och, nie mów tego. Nie chcę mieć przywilejów, chcę ciężko pracować, abyś był ze mnie dumny.
- Jestem z ciebie dumny, Lena. Wygrałaś staż w mojej firmie, to spory wyczyn, szczególnie, że reszta kandydatów nie była nawet blisko ciebie - och! Tego nie wiedziałam! - Zdobyłaś dziewięćdziesiąt osiem punktów, na sto możliwych. Wiesz, ile wynosi wynik na drugim miejscu? - kręcę przecząco głową i wbijam zęby w wargę - Sześćdziesiąt dwa! Nie masz pojęcia, jaka duma mnie rozpiera. Nie oddam cię konkurencji. Ani teraz ani nigdy - mruga okiem i posyła mi chytry uśmieszek - Zasłużyłaś sobie na wakacje, ja zresztą też. Wiesz, że nie nigdy nie wziąłem tak długiego urlopu?
- Dlaczego? Ciężko pracujesz, a odpoczynek jest potrzebny. Wakacje to bardzo fajna sprawa.
- Tak, właśnie się o tym przejmuję. Dawniej, kiedy potrzebowałem odpoczynku po prostu robiłem sobie dzień wolnego i spałem przez cały dzień. Teraz w moim życiu jesteś ty i chcę poświęcić ci jak najwięcej swojego czasu - podchodzę do niego, staję między jego nogami i wsuwam palce we włosy. Uwielbiam tego faceta, wpadłam po same uszy! - Jak się czujesz? Pewnie jesteś zmęczona?
- Zaskoczę cię, ale nie jestem - odchyla się ode mnie i uśmiecha szeroko - Czuję się świetnie, a ty?
- Ja również, aniołku. I mam dla ciebie małą niespodziankę, tylko doprowadzę się do ładu.



Cross POV:
Biorę szybki ciepły prysznic i myślę o Lenie. Nawet, kiedy jest tak blisko mnie nie potrafię wyrzucić jej ze swojej głowy nawet na chwilę! Po prostu tak bardzo mnie zaskakuje, z dnia na dzień coraz bardziej! Widzę, jak bardzo się zmienia, jak ciekawa jest tego, co mam jeszcze w zanadrzu. Nieco się rozkręciła i wychodzi na to, że spodobał jej się trochę inny rodzaj seksu niż ten tradycyjny. Mam zamiar zabrać ją tam, gdzie jeszcze nigdy nie była. Będzie chciała więcej, i więcej, i więcej, a ja jej to wszystko dam. Postaram się, aby przeżyła coś niesamowitego, nowego, tak intensywnego.

Wieczorem wybieramy się na spacer. Trzymam jej dłoń, która idealnie pasuje do mojej, a to uczucie jest niesamowicie przyjemne. Nie pamiętam, kiedy ostatnio trzymałem dziewczynę za rękę, ale było to wieku temu, kiedy spotykałem się jeszcze z Jillian, moją szkolną miłością. Miałem chyba siedemnaście lat, byłem nią potwornie zauroczony, a potem dowiedziałem się, że przespała się z moim najlepszym kumplem czym złamała moje serce. Od tamtej pory nie byłem w żadnym związku, moje zainteresowanie się zmieniły, a seks wyszedł na pierwszy plan. Dobrze się bawiłem, nie narzekałem, a chętnych nie brakowało. Jedynie rodzice byli niezadowoleni i obawiali się, że zostaję starym kawalerem. Liczyli, że wreszcie się zakocham, ożenię i w naszej rodzinie pojawią się wnuki.
- Usiądziemy na piasku? - moje rozmyślenia przerywa Lena, która patrzy na mnie wyczekująco.
- Jasne - obejmuję ją ramieniem i przyciągam do siebie. Przechodzimy na plażę, zdejmujemy buty i opadam na ciepły piasek, a Lenę sadzam między moimi nogami. Wygląda pięknie w długiej, szarej sukience która zdecydowanie za bardzo uwydatnia jej piękne piersi. Wyłapałem kilka ciekawskich spojrzeń mijających nas facetów i bardzo walczyłem z poskromieniem piekielnej zazdrości - Wiesz, zadziwiasz mnie - odgarniam jej włosy i biorę twarz w dłonie - Zmieniłaś się, rozkręciłaś, spodobało ci się. Lubię cię taką, Lena. Nie powinnaś się hamować, mów mi o swoich pragnieniach, dobrze?
- Mhm - pociera swoim nosem o mój i uśmiecha się uroczo - Wiesz, że jesteś uzależniony od seksu?
- Oczywiście, że wiem! Mam tego pełną świadomość, jednak taki już jestem. Uwielbiam seks, Lena.
- Rozumiem, ale to uzależnienie, Justin, a uzależnienie powinno się leczyć. Myślałeś o tym?
- Zwariowałaś? - prycham rozbawiony, ale chyba jej odbiło! - Dobrze mi z tym, nie chcę się leczyć.
- Naprawdę? Dlaczego? Nie chcesz tego zmienić, być mniej pobudzony, trochę przystopować?
- Nie, ponieważ nie uważam, abym robił coś złego. Nie łamię prawa, nikogo też do niczego nie zmuszam. Lubię to robić i chcę, kochanie - patrzy na mnie trochę zaskoczona, zaciska usta, ale chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwała. Cóż, musi to przełknąć, chcę być z nią całkowicie szczery - Mam swoją ciemną stronę, dobrze o tym wiesz, jednak nie znasz jej. To, co teraz robimy to spacer przez park, aniołku. Bywam o wiele brutalniejszy - po tych słowach widzę szok na jej ślicznej twarzy. Nie widziała mojego prawdziwego oblicza, a ja nie chcę jej tego pokazać, nie teraz. Uciekłaby z krzykiem - Jestem naprawdę solidnie popieprzony i nie jeden raz przekraczałem z kobietą pewne granice. Czasami takie właśnie mam potrzeby, to mnie odpręża - uchyla usta jakby chciała coś powiedzieć, ale nic nie przechodzi jej przez gardło i zamyka je z powrotem. Moja mała, urocza dziewczynka, taka niewinna, nieświadoma - Nie bój się, Lena. Zależy mi na tobie, kocham cię i nie zrobię nic, czego byś nie chciała. Wiesz o tym, prawda? - przytakuje głową, jednak robi to bardzo niepewnie - Przy tobie jest inaczej, kotku. Owszem, jesteś bardzo seksowna, piękna, masz idealne ciało i kusisz mnie nim. Nawet widok ciebie w samych majtkach to dla mnie znak do działania - przewraca oczami, uderza mnie w ramię i wreszcie się rozluźnia - Mógłbym wciąż się z tobą kochać, ale wiem, że muszę być ostrożny. Nie jesteś jeszcze do tego przyzwyczajona, chociaż jak jak mówiłem, zadziwiasz mnie tym, jak zaczynasz być otwarta na więcej. Jesteś dla mnie najważniejsza, nie chcę przekraczać granicy, mimo tego, że za każdym razem muszę się hamować.
- Może pewnego dnia pokażesz mi tą swoją ciemną stronę, abym przekonała się jaki wtedy jesteś?
- C-co? - jąkam się, ale potwornie mnie zaskoczyła! Byłem pewny, że moje wyznanie ją przestraszy!
- Myślę, że dobrze byłoby wiedzieć, jaki jesteś w tym swoim transie. Jaki jesteś naprawdę.
- Nie, nie, Lena. Naprawdę jestem taki, jak w tej chwili. Moja ciemna strona nie ma nic wspólnego z codziennym życiem, ona istnieje jedynie w świecie seksu. To właśnie wtedy chce przejąć nade mną kontrolę i przenieść na inny poziom. Lubię dominować, co już zdążyłaś zauważyć. Lubię, kiedy kobieta jest skrępowana, bez możliwości ruchu, obrony, całkowicie bezbronna. To daje mi nad nią całkowitą władzę, a skoro mi się oddaje, musi mi ufać. A zaufanie kobiety jest podniecające.
- Myślisz, że to mogłoby mi się spodobać? - kiedy o to pyta, widzę coś dziwnego w jej spojrzeniu.
- Wiem, że podoba ci się to, co robimy teraz. Wyższy poziom jest dużo ostrzejszy, może sprawić również więcej bólu. Przeważnie zaczyna się od łagodnych rzeczy, a dopiero potem pnie się w górę.
- Co właściwie robiłeś innym kobietom, Justin? Biłeś je, torturowałeś? To brzmi wręcz strasznie!
- Nikogo nie torturowałem, spokojnie. Tu nie chodzi o to, aby znęcać się nad Bogu ducha winną kobietą, skarbie. To ma być przyjemność pomieszana z bólem, doświadczyłaś już tego. Kiedy leżałaś przywiązana, zdana na moją łaskę, a ja raz za razem uderzałem w twoje pośladki, jak się czułaś?
- O, rany! Głupio się do tego przyznać, ale dobrze. Szczególnie z tym czymś wibrującym w środku.

- I właśnie o to chodzi, o połączenie tych dwóch doznań, a ja czerpię z tego po prostu satysfakcję.
- Myślę, że powinnam sobie z tym poradzić - przysuwa się bliżej, gryzie mnie w brodę i obejmuje w pasie. Niech mnie ktoś uszczypnie, bo chyba śnię! - Byle tylko nie bolało zbyt mocno.
- Och, będzie bolało, aniołku. A potem odczujesz ogromną przyjemność, która przytłoczy ból. Teraz jeszcze nie jesteś na o gotowa, może pewnego dnia - całuję ją czule, Lena pogłębia pocałunek i wślizguje język w moje usta. Nie ukrywam, ta rozmowa poszła lepiej, niż się tego spodziewałem.

Następnego dnia od rana pracuję. Łączę się z Chazem na skype, zdaje mi dokładną relację z firmy, opowiada o dwóch nowych klientach i zapewnia, że kody na nowy program są już prawie skończone. Ufam mu jak bratu, tak go traktuję i nie oddałbym własnej firmy w niczyje ręce, oprócz niego i Ryana. Dwa tygodnie to sporo czasu, szczególnie dla człowieka, który nigdy nie brał urlopu. Pracowałem nawet w dni wolne, w domu nikt na mnie nie czekał, a laski do pieprzenia same pchały się do mojego łóżka. Nie musiałem się za bardzo starać, a chętnych nie brakowało. Teraz moje życie wygląda zupełnie inaczej, mam Lenę, która odwróciła je do góry nogami, z czego bardzo się cieszę. Chcę poświęcić jej swój czas, zasługuje na to zresztą czy mógłbym być z dala od niej chociażby na chwilę? Nie, zdecydowanie nie! Uzależniła mnie od siebie, a w moją głowę uderza pewna myśl. Co będzie po powrocie do Nowego Jorku? Przywiązałem się do niej, a rozłąka nie wpłynie na mnie zbyt dobrze. Sfiksuję! Tak bardzo uwielbiam zasypiać i budzić się obok jej ciepłego ciała, jeść z nią śniadania, kolacje, rozmawiać, śmiać się. Jak namówić ją do tego, aby zechciała się do mnie przeprowadzić? Już nie wykręci się gadką, żeby zbyt krótko się znamy. Nie dam się spławić.

Po śniadaniu pijemy kawę na tarasie. Jak zwykle pogoda dopisuje, a Lena wystawia twarz do słońca.
- Chyba powinnam się przebrać i założyć bikini. Co o tym myślisz? Może odrobinę się opalę?
- Jasne, skorzystaj z tej pięknej pogody. Kiedy wrócimy do Nowego Jorku może być różnie.
- Masz rację, zaraz wracam - cmoka mnie w usta, biegnie się przebrać, a ja myślę, kiedy zdążyła tak zawrócić mi w głowie? Przecież minął zaledwie miesiąc, a ja zwariowałem na jej punkcie niemal natychmiast! Uwielbiam ją, jest wyjątkowa, piękna i nawet spojrzenia innych facetów doprowadzają mnie do furii! Wiem, że to głupia reakcja, ponieważ Lena jest moja - Jestem! Od razu lepiej.
- Och! - zatyka mnie, kiedy przekręcam głowę i podziwiam jej ciało wyciągnięte na leżaku. Ma na sobie kolorowe, zbyt kuse bikini, jednak wygląda pięknie! - To więcej odkrywa niż zakrywa.
- Daj spokój, zgredku - mruga okiem, a ja wybucham śmiechem - Jesteśmy tutaj tylko we dwoje.
- I to ratuje twój tyłek, złotko - poruszam brwiami i podaję jej filiżankę kawy - Dobrze ci tutaj?
- Pewnie! Najchętniej zostałabym tutaj na zawsze, wcale nie mam ochoty wracać do Nowego Jorku.
- Naprawdę? Jeśli chcesz, możemy przedłużyć pobyt, to nie problem. Wystarczy twoje słowo.
- Nie, przecież trzeba wrócić do pracy. Pozostało mi tylko dwa miesiące stażu, chcę nauczyć się jak najwięcej i skorzystać z tej szansy. To dla mnie bardzo ważne, Justin. Ciężko na to pracowałam.
- To niewiele na naukę, wiesz? Chciałbym, żebyś po odbyciu stażu pracowała dla mnie na stałe.
- Co takiego?! - gwałtownie przekręca głowę, a przy okazji rozlewa kilka kropel kawy na udo.
- To, co słyszałaś. Dlaczego jesteś taka zaskoczona? Jesteś bardzo zdolna, chcę cię mieć w firmie.
- Ale ja nie ukończyłam nawet studiów, Justin! Nikt nie przyjmuje do takiej pracy bez papierka.
- Kotku, ja nie potrzebuję żadnego papierka. Poznałem już twoje możliwości i wiem, że jesteś bardzo cennym nabytkiem. Umiesz więcej niż twoi rówieśnicy. Jak mógłbym stracić taki skarb, hmm?
- Czy nie mówisz tego tylko dlatego, że jesteśmy razem? - och, czułem, że padnie to pytanie.
- Oczywiście, że nie! Po prostu proponuję ci świetną pracę. Wspólnie będziemy rozwijać firmę.
- Zaskoczyłeś mnie - chrząka niezręcznie i wierci się na leżaku - Nie wiem, co mam powiedzieć.
- Poważnie? Chyba raczej nie masz się nad czym zastanawiać, prawda? To dla ciebie szansa.
- Wiem i dziękuję za nią. Jednak mam przeczucie, że gdybyśmy nie byli razem, nie złożyłbyś mi jej.
- I tu się mylisz. Cenię dobrych pracowników, jak i utalentowanych ludzi, a ty właśnie taka jesteś. Przecież wygrałaś staż jako jedyna ze swojej uczelni, tak? Przeskoczyłaś wszystkich, Lena.
- Jak zawsze jesteś świetnie poinformowany - mruży oczy i patrzy na mnie spod byka - Szefuńcio!
- A jak! Takie rzeczy same trafiają w moje ręce - wzruszam ramionami i puszczam jej oczko - Mam dla ciebie jeszcze jedną propozycję - patrzy na mnie zaciekawione, odkłada filiżankę na stolik i przekręca się w moją stronę. Okej, teraz albo nigdy - Zamieszkaj ze mną - walę prosto z mostu.
- Justin - wzdycha ciężko, patrzy na mnie czule i wiem, co chce powiedzieć - To wciąż za wcześnie.
- Ta gadka już na mnie nie działa, jest jedynie wymówką. Jesteś moją dziewczyną, do cholery!
- Owszem, ale nie bierzesz pod uwagę tego, jak krótko ze sobą jesteśmy! To zaledwie miesiąc.
- Dla mnie aż miesiąc. W porządku, kiedy według ciebie będzie odpowiednia pora? Za rok czy za dwa?! - podnoszę głos, chociaż wcale nie chcę się na nią złościć - Po prostu się zgódź i po sprawie.
- Nie mogę, jeszcze nie teraz. Moja matka wpadłaby w szał, Justin! Zrobiłaby nam awanturę.
- Lena na Boga! Jesteś dorosła, tak? Mieszkasz sama, matka nie może prowadzić cię za rękę przez całe życie. Jesteś samodzielna, więc jaki jest prawdziwy powód twojej odmowy, huh?
- Mówiłam ci to kilka razy, ale do ciebie i tak to nie dociera! Jesteśmy ze sobą za krótko, kapujesz?
- Nie, nie kapuję! Zachowujesz się tak, jakbym proponował ci małżeństwo! To jest ważna decyzja.
- Mamy odmiennie zdanie na ten temat. Powinniśmy przełożyć tę rozmowę na kiedy indziej.
- Nie! Nic nie będziemy przekładać. Rozmawiamy teraz i chcę znać twoją odpowiedź. Tak czy nie?
- Justin - schyla głowę, przeciera twarz rękami, jednak nie ugnę się nawet pod wpływem jej czułego spojrzenia. Musi ze mną zamieszkać i już! Zwariuję, jeśli nie będę miał jej obok siebie.
- No, co? Wciąż czekam i lepiej, żeby twoja odpowiedź była taka, jakiej oczekuję. Mów.
- Znasz ją, nie zmieniłam zdania. Brzmi dokładnie tak samo jak ta sprzed miesiąca i sprzed chwili.
- Nie zgadzam się, rozumiesz? Musisz ze mną zamieszkać, jak mam kurwa bez ciebie wytrzymać?
- Proszę, wyluzuj. Jestem tuż obok, mieszkam niedaleko. Twój świat nie może kończyć się na mnie.
- Ale się kończy, Lena! Ty nim jesteś i chcę cię mieć przy swoim boku. Czemu tego nie chcesz?
- Nie chodzi o to, że tego nie chcę, po prostu uważam, że jest za wcześnie. Może za parę miesięcy?
- Parę miesięcy?! - wsuwam palce we włosy, a moja złość się potęguje - Dlaczego mnie tak katujesz?
- Nie katuję cię, wręcz przeciwnie, ty to robisz! Daj mi odrobinę więcej czasu, nie naciskaj na mnie.
- Chcę dobrze dla nas obojgu, ale widocznie nie czujesz potrzeby dzielenia wspólnego dachu.
- Ani mi się waż wzbudzać we mnie wyrzuty sumienia, Justin! - wystawia palec na znak groźby i przyjmuje postawę bojową. Auć! - Mam dość tej rozmowy - prycha pod nosem i po prostu wychodzi.
- To są chyba jakieś jaja - burczę pod nosem, idę za nią, jednak jeszcze nie skończyłem - Lena, do cholery! Porozmawiaj ze mną jak dorosły z dorosłym i nie zachowuj się jak dziecko! - wpadam do naszej sypialni jak tornado, chociaż nie mam pewności, że przyszła właśnie tutaj. Mam szczęście, stoi na balkonie, patrzy w dal i owija się ramionami. Cholera! Jak z nią porozmawiać, skoro jestem tak wkurwiony? - Kochanie? - opieram się ramieniem o futrynę i zakładam ręce na piersiach. Olewa mnie, nie reaguje i nawet nie drgnie - Dlaczego jesteś taka nieposłuszna, hmm?
- Nieposłuszna? - odwraca się, marszczy brwi, a jej złość nie przeszła. Może być ostro - Daruj sobie te teksty, ponieważ nie jestem twoim psem, a dziewczyną! Nie będę słuchać twoich rozkazów.
- Och, czyżby? - mówię ostro, jednak chcę mieć nad nią kontrolę. Aby całkowicie mi się poddała, robiła to, o co ją poproszę i przestała się sprzeciwiać - Rób tak dalej, a zostaniesz solidnie ukarana.
- Boże, Justin! Czy ty się słyszysz? Co to ma być?! - wyrzuca ręce w górę i prycha wkurzona - Nie ukarzesz mnie, ponieważ nie masz do tego prawa. Nie zgadzam się na żadne kary, mówię "nie"!
- Jesteś cholernie pyskata! - przewraca oczami, mija mnie jak gdyby nigdy nic i wchodzi do pokoju. Natychmiast do niej podchodzę, zanim stąd wyjdzie i obejmuję w talii - Nie podoba mi się to, Lena.
- Przykro mi, taka już jestem. Albo będziesz musiał to zaakceptować albo się rozstaniemy. Proste!
- Co ty powiedziałaś? - odwracam ją w swoją stronę, aż włosy uderzają ją w twarz - Nie zostawisz mnie, wybij to sobie z głowy! Należysz tylko do mnie, kochanie, doskonale o tym wiesz. Prawda?
- Wiem! Więc zacznij traktować mnie jak swoją dziewczynę, a nie zabaweczkę, którą chcesz rżnąć!
- Mogę to robić, kotku - uśmiecham się chytrze, przesuwam dłoń wzdłuż jej ciała i docieram do słodkiej kobiecości odzianej jedynie w kuse majteczki od bikini, których chcę się pozbyć.
- Przestań! - chwyta mój nadgarstek i wbija w nie paznokcie - Nie używaj seksu podczas rozmowy!
- Mogę robić to, na co mam ochotę - napieram na jej ciało, gryzę w wargę i walczę z jej palcami.
- Ogarnij się, do cholery! - podnosi głos, aż z zaskoczenia odchylam głowę. Nie ukrywam, takiej jeszcze jej nie widziałem! Wow! Ależ ona ma pazurki - Zacznij słuchać tego, co do ciebie mówię! Wiem, że jesteś pieprzonym panem sytuacji, ale nie pozwolę ci, abyś mną rządził. Zakoduj to sobie w głowie - wymierza we mnie palec, karci spojrzeniem i dodaje - Ochłoń - po czym odwraca się i po prostu wychodzi, zostawiają mnie zszokowanego. Stoję jak wmurowany, nie dowierzam, że tak po prostu na mnie nawrzeszczała i sobie poszła! Podpieram dłonie na biodrach, uśmiecham się ja debil, jednak zrobiła na mnie niesamowite wrażenie! Postawiła się! Czy to ta sama kobieta?





21.02.2016

Rozdział 13

Lena robi górę popcornu, uśmiecha się, jednak ja doskonale widzę, że nie czuje się w obecności Paula zbyt komfortowo. Po wydarzeniu z klubu, po tym śnie ma do tego całkowite prawo i rozumiem ją. Dlatego w pokoju kinowym sadzam ją po swojej lewej stronie, a Paula po prawej, aby nie musiała być tak blisko niego. Przytulam ją do siebie, całuję w czoło i liczę na to, że mimo wszystko jakoś się dogadają. Paul jest moim najlepszym przyjacielem, za nic w świecie nie chciałbym rezygnować z naszej znajomości kosztem związku. To byłoby bardzo nie fair w stosunku do niego.

Godzinę później nasz seans przerywa dzwonek do drzwi. Sala jest wyciszona, nie dochodzą tutaj hałasy z zewnątrz dlatego zainstalowałem czujnik, który informuje mnie o przybyciu gości.
- Zaraz wracam - podnoszę się z fotela, jestem zmuszony zostawić Lenę z Paulem i idę na górę. Kiedy uchylam drzwi, staję jak wryty. Przede mną stoi ktoś, kogo się nie spodziewałem.
- Cześć, skarbie. Paul powiedział mi, że przyjechałeś na kilka dni. Czemu do mnie nie zadzwoniłeś?
- Wybacz - chrząkam niezręcznie, przewraca oczami i wchodzi do środka. Zamykam za nią drzwi, odwracam się i chcąc nie chcąc mój wzrok ląduje na jej smukłym ciele, które odziane jest w krótką spódniczkę oraz bluzkę ze sporym dekoltem. Niemal natychmiast przypominam sobie wszystkie nasze wspólnie spędzone chwile. Kiedy pieprzyliśmy się ostro, brutalnie, bez żadnych zahamowań. Niestety mój przyjaciel reaguje na te wspomnienia - Miło cię widzieć. Co cię do mnie sprowadza?
- Tęsknota? - unosi brew, przygryza wargę i podchodzi do mnie. Nie ukrywam, Amanda jest bardzo atrakcyjną kobietą, szczupłą, z odpowiednimi kształtami tam, gdzie trzeba. Ubiera się z klasą, jednak bardzo seksownie i kusząco, aby zrobić odpowiednie wrażenie na mężczyźnie. Jej długie, brązowe włosy dodają jej dziewczęcego uroku, a czekoladowe oczy nie jeden raz przewiercały mnie na wylot pożądliwym spojrzeniem - 
Tęskniłam za twoim ciałem. Dobrze wyglądasz, jak zawsze zresztą. 
- Dzięki - drapię się w kark i zwiększam nieco odległość między nami - Więc? Co u ciebie słychać?
- Wiedziałbyś, gdybyś bardziej dbał o naszą przyjaźń, Justin. Nie widzieliśmy się ponad trzy miesiące i muszę przyznać, że bardzo brakowało mi ciebie w moim łóżku - ponownie się przysuwa, przechyla głowę i sunie opuszką palca po moim torsie - Dobrze wiesz, że nikt nie umie zaspokoić mnie tak dobrze, jak ty - przełykam ślinę, a ta rozmowa zdecydowanie posuwa się w złym kierunku!
- To miłe, że tak uważasz - zaciskam szczękę i z całych sił hamuję się, aby się na nią nie rzucić.
- Masz ochotę na małe co nieco? Jestem bardzo spragniona i chcę cię zadowolić. Więc jak będzie?
- Muszę odmówić - marszczy brwi i wygląda na szczerze zaskoczoną - Paul jest u mnie. Na dole.
- To świetnie! Możemy zabawić się razem, jak wiele razy wcześniej. Wiem, że obaj to lubicie.
- Amy! - karcę ją spojrzeniem, a mimo to jej słowa mnie rozpalają - Jest również dziewczyna.
- Dziewczyna? - przykłada palec do ust i uśmiecha się lubieżnie - Umiem się dzielić, kochanie.
- Moja, dziewczyna - po tych słowach gwałtownie robi krok w tył i rozchyla usta. Patrzy na mnie tak, jakby nie dowierzała w to, co powiedziałem - Przykro mi, nasze zabawy nie wchodzą w grę.
- C-chcesz mi powiedzieć, że znalazłeś sobie dziewczynę? Ty? Człowiek uzależniony od seksu?
- Tak, Amy. Ja! Co cię tak dziwi, hmm? Moje uzależnienie nie ma tutaj nic do rzeczy.
- Och, poważnie? Czy ona daje ci to, co ja ci dawałam, Justin? - pyta cicho i patrzy mi prosto w oczy. Co mam jej powiedzieć? Te dwie dziewczyny to zupełne przeciwieństwa! Amanda jest taka sama, jak ja. Wyuzdana, bezwstydna, wiecznie napalona i lubi moje pokręcone zabawy. Lena jest delikatna, wrażliwa, bezbronna. Owszem, lubi seks, nawet ten nieco ostrzejszy, ale nie mogę jej zerżnąć do utraty tchu. To by ja przerosło - Dlaczego zamilkłeś? Czyżby twoja urocza dziewczyna nie spełniała twoich oczekiwań? Wiesz, wcale by mnie to nie zdziwiło. Jesteś bardzo wymagający.
- To jest tylko i wyłącznie moja sprawa, Amy. Lena jest cudowna i daje mi to, co może mi dać.
- Ach, więc wychodzi na to, że mam rację. Nie jesteś do końca spełniony, kochanie. To niedobrze.
- Przestań, dobrze? Między nami chodzi o coś więcej, niż tylko seks. Zależy mi na niej, kocham ją.
- Kochasz ją? A to ci dopiero! Cieszę się, jednak miłość nie przeszkadza w ostrym pieprzeniu. No chyba, że twoja dziewczyna to słodka, niewinna duszyczka, na którą musisz bardzo uważać.
- Uspokój się! Nie życzę sobie takich tekstów, Amy - zaciskam szczękę, a jej słowa mnie wkurzają.
- Justin? - naszą rozmowę przerywa wchodząca do salonu Lena. Jest zaskoczona widokiem innej kobiety, za to wchodzący za nią Paul uśmiecha się od ucha do ucha - Wszystko w porządku?
- Tak, kochanie. Chodź do mnie - uśmiecham się, wystawiam dłoń, a Lena chwyta ją i przytula się do mojego ramienia - Chciałem przedstawić ci moją przyjaciółkę, to Amanda. Amy to jest Lena.
- Miło cię poznać - przykleja na twarz nieszczery uśmiech i ściska jej dłoń - Jesteś prześliczna.
- D-dziękuję - moja kochana jest skrępowana i patrzy na Amy z dozą nieufności. Całkiem słusznie.
- Cześć, wariatko! - Paul porywa ją w swoje ramiona, okręca dookoła i soczyście całuje w usta.
- Och, ty łobuzie! - pstryka go w nos i wyglądają wręcz jak zakochana para, co nie jest prawdą.
- Właśnie oglądamy film, może chcesz dołączyć do nas? Nie macie nic przeciwko temu?
- Nie, oczywiście, że nie - zszokowany spoglądam na Lenę, która zabiera głos jako pierwsza.
- Wracajmy na dół, szkoda marnować czasu - Paul obejmuje Amy ramieniem i wychodzą z salonu.
- Aniołku, jesteś pewna, że to dobry pomysł? Nie chcę, abyś przez tę dwójkę poczuła się niezręcznie.
- Nie obawiaj się, to twoi przyjaciele z którymi powinieneś spędzić czas. Poradzę sobie z tym.
- Przepraszam za Amy. Za cholerę nie spodziewałem się, że mnie odwiedzi. To przez Paula.
- Nie musisz mi się tłumaczyć, jest okej - staje na palcach, składa na moich ustach czułego buziaka, a ja pogłębiam pocałunek. Unoszę ją, owija nogi wokół moich bioder i czuję znajome, rozlewające się po moim ciele podniecenie. Pragnę jej! - Jeśli natychmiast nie przestaniemy, na pewno nie wrócimy na dół - mrugam okiem, nie wypuszczam jej z objęć i schodzę na dół.

Oglądamy serial, skupiamy uwagę na telewizorze, a atmosfera jest całkiem luźna i przyjemna. Przez chwilę bałem się, że zrobi się niezręcznie, jednak wtulona we mnie Lena nie przejmuje się Paulem ani Amy, którzy siedzą za nią. Opiera głowę na mojej piersi i wczuwa się w akcję. W pomieszczeniu jest ciemno, głośno dzięki czemu można poczuć się jak w prawdziwym kinie
 siedząc w domu.
I wszystko byłoby super, gdyby nie przyszedł czas na miłosną scenę. Główny aktor dobiera się do drobnej, na początku opornej blondyneczki, ale wystarczy kilka ruchów a chętnie oddaje się w jego ręce. Natychmiast robi się gorąco, przełykam ślinę i staram się zachować spokój. Nie jest to proste, kiedy muszę patrzeć jak na ekranie dwójka ludzi pieprzy się ze sobą, a mój kutas reaguje na ten widok. Jakby tego było mało, kątem oka dostrzegam, jak Amy i Paul dobierają się do siebie. Całują się namiętnie, Amy wsuwa dłoń w spodnie Paula i doskonale wiem, co właśnie robi. Zaciskam szczękę, a ich widok podsyca moje podniecenie. To nie moja wina, tego jest zbyt wiele i ledwo mogę usiedzieć. Zginam nogę w kolanie, aby ukryć to, co dzieje się w moich spodniach, a dzieje się całkiem sporo! Czuję pulsowanie, potrzebę ulgi, jednak to nie jest odpowiednie miejsce ani czas, chociaż dwójce moim przyjaciołom wcale ten fakt nie przeszkadza. Wiele razy zabawialiśmy się wspólnie i było to naprawdę coś niesamowitego. Pieprzyliśmy ją ostro na dwie strony, a ona nigdy nie narzekała, wręcz przeciwnie, lubiła to tak samo jak my. Dla mnie to nic wielkiego, właśnie tak wyglądało moje życie zanim nie pojawiła się w nim Lena. I podobało mi się to.
Lena zaczyna się wiercić, chce zmienić pozycję, ale nie pozwalam jej na to. Układam dłoń na tyle jej głowy, wsuwam palce we włosy i przeczesuję delikatnie. Nie chcę, aby widziała to, co dzieje się za jej plecami. Patrzy na mnie lekko zaskoczona, marszczy brwi jakby nie rozumiała, o co mi chodzi. Posyłam jej lekki uśmiech, całuję w usta i przytulam do swojego ciała. Obejmuję mnie w pasie, spoglądam w lewo, a tam akcja idzie zdecydowanie szybciej niż w filmie. Amy siedzi na Paulu, zmysłowo porusza biodrami, a jego dłonie błądzą po jej ciele. Siedzę jak sparaliżowany, gapię się w ten widok, a w mojej głowie pojawia się obraz naszej czwórki. Moglibyśmy wypróbować masę przyjemnych rzeczy, pozycji i świetnie się przy tym bawić. Wiem jednak, że to się nie wydarzy, ponieważ moja dziewczyna nie jest na to gotowa. I nigdy nie będzie.

Oddycham z ulgą, kiedy film nareszcie dobiega końca. Amy i Paul wychodzą, przyjaciel uśmiecha się do mnie szeroko, a ja przewracam oczami. Już on doskonale wie, że widziałem to, co wyprawiali. Najważniejsze jednak, że Lena nie miała o tym bladego pojęcia. Byłabym skrępowana.
- Skarbie, nie widziałeś może mojego telefonu? - podnoszę wzrok znad laptopa i dostaję pieprzonego zawału. Uchylam usta i gapię się w Lenę, która ma na sobie jedynie białe spodenki oraz obcisłą, seksowną koszulkę. Jasna cholera, czy ona chce mnie wykończyć?! - Wszędzie go szukam, muszę zadzwonić do rodziców i Karen. Mama pewnie jak zawsze się zamartwia. To chyba jej hobby!
- Zadzwonię do ciebie - biorę telefon ze stolika, wybieram numer i jak na zawołanie rozlega się dzwonek jej telefonu, który znajduje się w kuchni tuż obok ekspresu do kawy - Oto zguba.
- Dzięki, kochanie - uśmiecha się, puszcza mi całusa i skupia na nim uwagę. Zaraz oszaleję.
- Chodź do mnie - kiwam palcem, a Lena posłusznie do mnie podchodzi. Doskonale wiem, co się zaraz wydarzy. Moje podniecenie nadal nie ostygło, wciąż jestem nabuzowany jak diabli, a ona pogarsza sytuację - Wyglądasz obłędnie w tych spodenkach. Dlaczego mi to robisz? - zaciska usta, niewinnie wzrusza ramionami i zawstydza się - Tak bardzo cię pragnę - szepczę jej do ucha, mój kutas boleśnie pulsuje i potrzebuje być w niej. Poczuć to cudowne wnętrze, ciasnotę, wilgoć.
- Wiem, ja ciebie też - co takiego? Odchylam głowę i patrzę na nią szczerze zaskoczony - No co? To nie moja wina, że ta erotyczna scena w tym filmie była aż taka podniecająca. Było bardzo gorąco.
- Zgadzam się, było. Ledwo mogłem wytrzymać! Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym wcześniej?
- Nie wiem. Może nie miałam odwagi? Nie jestem aż tak śmiała jak ty, Justin. Nadal się wstydzę.
- Niepotrzebnie! To ja, możesz powiedzieć mi o wszystkim, bez grama wstydu. Wiesz, że zrobię dla ciebie wszystko - uśmiecham się i odgarniam włosy z jej czoła - Powiedz mi, na co masz ochotę?
- N-nie wiem, nie znam się na tym. Ty sam najlepiej wiesz, czego potrzebuję - och, tak! Wiem to.
- Powiedz mi tylko, czy ma być delikatnie, czy może odrobinę ostrzej? Ja zajmę się resztą.
- To drugie - odpowiada cicho, a ja uśmiecham się pod nosem. A więc jednak ma ochotę na więcej.
- Bardzo dobry wybór, aniołku - zsuwam ramiączko koszulki, składam czułe pocałunki na jej szyi, przechyla głowę i daje mi lepszy dostęp. Kiedy przygryzam skórę zębami, a potem dmucham w to miejsce z ust Leny ucieka seksowny jęk przyjemności. Uwielbiam te dźwięki, które na mnie działają, jednak hamuję się, ponieważ chcę działać powoli. Zsuwam drugie ramiączko, koszulka opada w dół i odsłania widok jej nagich, pięknych piersi. Oblizuję usta, biorę je w dłonie i wsuwam jeden z sutków do ust. Są tak wrażliwe, delikatne, a ona kocha kiedy je męczę, gryzę, ssę. Natychmiast wierci się na moich kolanach, wsuwa palce w moje włosy i dociska mnie do siebie jeszcze bliżej, chociaż nie jest to możliwe - Uwielbiam twoje sutki - odrywam się od nich, unoszę wzrok i widzę, jak bardzo jest podniecona. Wyobrażam sobie, co dzieje się na dole i postanawiam to sprawdzić. Sunę dłonią w dół, wciskam ją w jej spodenki i czuję przez bieliznę, jak bardzo jest wilgotna - To niesamowite, jak szybko robisz się mokra, skarbie - puszczam jej oczko, unoszę ją i przechodzę do pokoju. Włączam światło, które jest lekkie, przyciemnione i tworzy tę dobrze znaną mi erotyczną atmosferę - Dałaś mi wolną rękę, a ja chcę ci sprawić mnóstwo przyjemności. Tylko przyjemności, Lena. Nie obawiaj się, jesteś bezpieczna - sadzam ją na dobrze znanej ławeczce obitej skórą, wierci się i patrzy na mnie niepewnie. Podchodzę do komody, otwieram szufladę i wyjmuję kilka rzeczy, które mi się przydadzą. Lena przez cały czas mnie obserwuje, jakby próbowała wymyślić, cóż takiego dla niej zaplanowałem - Zamknij oczy - przełyka ślinę, wykonuje moje polecenie, a ja zakładam czarną opaskę, która nie pozwoli jej nic zobaczyć. To wyostrzy jej inne zmysły, spotęguje podniecenie i zaostrzy orgazm - Powtórzę jeszcze raz, jesteś bezpieczna. Nie bój się - przytakuje głową, odwracam ją na brzuch i napieram na plecy, aby się położyła. Szybko przypinam jej nadgarstki, kostki, a pozycja w jakiej się znajduje jest bardzo podniecająca. Kilka razy smagam dłonią jej pośladki, skóra czerwienieje, a z jej ust wydobywa się głośny pisk - Zero piszczenia, inaczej tak szybko nie skończę - oddycham głęboko, a moja druga strona dobija się, aby wyjść na zewnątrz. Jeśli to zrobię, nie skończy się to dla niej dobrze, dlatego muszę panować nad sobą - Bardzo ładnie - chwalę ją, drapię delikatnie jej plecy, jednym ruchem rozchylam jej skrępowane nogi i pieszczę ją językiem. Wije się, próbuje uwolnić, niestety jej wysiłki idą na marne. Jest uwięziona, a ta myśl potęguje moje podniecenie. Wsuwam w nią dwa palce, poruszam nimi leniwie, aby za szybko nie doszła, a moja druga dłoń ponownie spotyka się z jej pośladkiem. Zdusza krzyk, czym mile mnie zaskakuje - Szybko się uczysz, maleńka - uśmiecham się i w nagrodę dociskam kciuk do wrażliwego guziczka, na co reaguje ruchem bioder - Właśnie tak, oddaj się temu, odpręż. To tylko ja, kotku. Wiesz, jak bardzo cię kocham - mówię czule, ale chcę, żeby to wiedziała. Mam ochotę ją pieprzyć, jednak przed tym zapewniam ją o tym, że jest bezpieczna, że nie przekroczę swoich własnych granic - Wystarczy - odsuwam się, podchodzę do niej i kucam. Jej usta są lekko rozchylone, oddech przyśpieszony, a policzki zaróżowione - Podoba ci się tak pozycja? - zsuwam opaskę z jej oczu, mruga kilka razy i lekko przytakuje głową. Dotykam palcami jej policzka, zahaczam o dolną wargę, a Lena przygryza opuszek kciuka - Chcesz przejść dalej? - ponownie przytakuje, zasłaniam jej oczy i wracam na tył. Biorę małą zatyczkę, którą wcześniej przygotowałem i wsuwam w jej ciasne wnętrze. Lena spina się nieco, ale kiedy tylko włączam wibracje zaczyna się wiercić. Uśmiecham się, bo to małe urządzenie doprowadzi ją do szaleństwa, ale i solidnie zmęczy. O to właśnie chodzi. O poznanie nowych doznań, o odrobinę szaleństwa, zapomnienia. Nie chcę sprawiać jej bólu, chcę zaznajomić ją z czymś, co wykracza daleko poza zwykły seks w łóżku - Przyjemnie, prawda? - nie odpowiada, nawet nie daje mi znaku głową. Po prostu oddaje się w ręce przyjemności i nie zwraca na mnie uwagi. Postanawiam więc przypomnieć jej o swojej obecności, biorę przygotowaną szpicrutę i uderzam w jej delikatne plecy. Nie spodziewała się tego, a z jej ust ucieka krzyk. Nie wkładam w uderzenia zbyt dużej siły, może odczuwać jedynie lekkie pieczenie, które w połączeniu z zatyczką daje niesamowite doznanie - Rozluźnij się, spokojnie - przykładam palec do łechtaczki, która pulsuje pod wpływem wibracji. Zamykam oczy, oddycham głęboko i delektuję się władzą, jaką posiadam nad jej ciałem. To, co zrobię zależy tylko ode mnie, a mam w głowie mnóstwo sposobów na to, jak solidnie ją zmęczyć. Mamy na to wiele dni, a ja powoli będę pokazywał jej nowe rzeczy - Och, Lena! Chcesz dojść? 

- Tak, proszę! - krzyczy głośno, porusza rękami i próbuje się uwolnić - Zrób to, nie męcz mnie.
- Jak sobie życzysz, kochanie - rzucam szpicrutę na podłogę, pozbywam się zatyczki i wbijam się w nią jednym, mocnym ruchem, który jednocześnie wydusza z nas krzyk.

Biorę ją w ramiona, tulę do siebie i zanoszę do naszej sypialni. Wygodnie układam ją na poduszce, okrywam jedynie kocem i całuję w czoło. Jest zmęczona, jednak uśmiecha się do mnie czule.
- Jak się czujesz? Mam nadzieję, że nie przesadziłem i nie zrobiłem ci krzywdy. Tylko nie kłam.
- Spokojnie, nie zrobiłeś mi żadnej krzywdy. To było naprawdę dobre i tak cholerne intensywne. Podobało mi się - zawstydza się uroczo, a ja uwielbiam kiedy to robi - Zrobimy to jeszcze kiedyś?
- Kiedy tylko będziesz chciała, aniołku - pochylam się, całują w czoło, a moje serce się zaciska. Ona naprawdę chce więcej! - Jesteś zmęczona, prześpij się - jak na zawołanie ziewa, przekręca się na bok i wtula w moje ciało. Głaszczę ją po plecach, jej skóra styka się z moją, a to bardzo przyjemne uczucie - Moja maleńka - uśmiecham się i zamykam oczy.










*********************************************************
Hello! :)

Pod wpływem waszych komentarzy, przytoczę komentarz Małej Migotki. Ona rozumie mnie w 100% i idealnie ujęła to, co sama chciałam napisać. 

"Staram się zrozumieć Wasze podejście do tego, co robi Justin, że powinien być delikatny i w ogóle. Moim zdaniem powinnyście zrozumieć też jego postawę. On jest uzależniony od ostrego seksu i jak do tej pory naprawdę stara się hamować żeby nie przesadzić, bo wie, że Lena nie jest jeszcze gotowa na jego ulubione zabawy. Zgłaszając się na to opowiadanie można było się domyślić, że nie zawsze będzie miło i słodko. Jeszcze na długo przed publikacją ta historia była określana, jako "a'la Grey", a jeśli ktoś z Was czytał oryginał wie, że tam nie przeważały "serduszka i kwiatki". Do tej pory Lena nie skarżyła się jakoś wyjątkowo mocno, poza swoim zmęczeniem. Jako dziewczyny ciągle stajecie po jej stronie, a nie myślicie wcale o tym, jak ciężko może być Justinowi odnaleźć się w związku. Trzeba spróbować zrozumieć każdego bohatera".

Ostrzegałam, że to opowiadanie będzie nieco inne, a Justin będzie w nim solidnie "stuknięty" :)
I nawet przyszło mi do głowy, aby pousuwać niektóre sceny, ale to bez sensu. Jeśli to zrobię, z tego opowiadania zrobi się ckliwa historyjka, a nie to miałam w zamiarze. 
Od samego początku pisałam, że to opowiadanie jest  typowo 18+ chociaż doskonale wiem, że nawet połowa z was zapewne tyle nie ma. Dlatego może nie wszyscy do końca rozumieją fabułę :)
Na razie przeważa sporo seksu. Po ich "urlopie" zacznie się "normalne" życie i problemy ;)

No nic, to tak dla sprostowania :)


Pojawia nam się również nowa postać - Amanda, przyjaciółka Justina.
Zostanie z nami na dłużej i... będzie się działo :P
Zdjęcie można zobaczyć w zakładce "bohaterowie". 

Przypominam również, że tutaj obowiązują dokładnie takie same zasady, co do dodawania rozdziałów, jak na YAMD. Żeby później nie było niepotrzebnych nieporozumień :)


Jeszcze jedna BARDZO WAŻNA informacja:
Wciąż dostaję prośby o zaproszenie na bloga. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tylu chętnych, a jeszcze bardziej nie spodziewałam się tego, że jest pieprzone ograniczenie do 100! :-/
Nie chciałam usuwać nikogo, ale z pewnością wiele osób, które chciało zaproszenie nie czyta bloga.
Moja prośba do was. Proszę, wpisujcie pod komentarzem wasz e-mail, który podaliście do zaproszenia. Będę je sprawdzać i weryfikować, kto odwiedza bloga, a kto nie.  Dzięki temu z pewnością zwolni się miejsce dla nowych osób :)

Okej, to chyba tyle.
Ściskam was mocno
Kasia.




19.02.2016

Rozdział 12

Cross POV:
Budzą mnie wrzaski dzieciaków dochodzące z zewnątrz. Przecieram twarz rękami, ziewam i spoglądam na poduszkę obok. Co dziwne, Leny nie ma, a na zegarku widnieje czternasta dwadzieścia sześć. Podnoszę się z łózka, wkładam na tyłek bokserki i idę do salonu. Drapię się po brzuchu, uśmiecham pod nosem, bo właśnie przypominam sobie to, co wydarzyło się kilka godzin wcześniej. Ten niesamowity, odprężający seks, którego tak bardzo potrzebowałem. Mimo tego, iż Lena na początku odpychała mnie od siebie i tak uległa. Teraz mam pewność, że ta przerwa być może wcale nie dotyczy jej odpoczynku, a przetrzymania mnie. Czyżby moja kochana pokazywała pazurki?
Docieram do salonu połączonego z kuchnią, w której urzęduje Lena. Ubrana w uroczą, długą koszulę w kratę, w podwiniętymi rękawami i upiętymi wysoko włosami wygląda słodko i radośnie.
- Hej - podchodzę do niej, przytulam się od tyłu i całują ją w kark - Jak się czujesz? Wszystko okej?

- Tak, wszystko okej i czuję się dobrze. Właśnie robię obiad, kurczaka z sosem sojowym i orzechami.
- Mmm, brzmi świetnie. Nie wiedziałem, że umiesz gotować, kotku. Jestem mile zaskoczony.
- Och, naprawdę? Gotowanie to nic trudnego, nauczyłam się od mamy i trochę z internetu - wzrusza ramionami i zabiera się za krojenie czerwonej papryki. Idzie jej to szybko, sprawnie i po chwili dorzuca wszystko na dużą patelnię. Wygląda cholernie seksownie nawet wtedy, kiedy gotuje. Sunę dłonią po jej brzuchu, przesuwam się w dół i docieram do tego wrażliwego, ciepłego miejsca. Znowu nie ma na sobie majtek! - Hej, hej! Nie rozpędzaj się. Nic z tego nie będzie, ostrzegam.
- Ale dlaczego? Nie masz na sobie bielizny, a doskonale wiesz, jak cholernie to na mnie działa!
- Po pierwsze; właśnie jestem w trakcie przygotowywania posiłku i nie chcę, abyś mi przeszkadzał. Po drugie; brak bielizny nie oznacza zaproszenia, kochanie. Po prostu wstałam z łóżka, nałożyłam na siebie pierwszą z brzegu koszulę, a skoro zakrywa wszystko, tak jest mi wygodnie. Proste? Proste.
- Może dla ciebie, na pewno nie dla mnie. Wyglądasz tak seksownie, pragnę cię, aniołku.
- Poważnie? - prycha rozbawiona, kręci głową i miesza wszystko na patelni - To niesamowite, wiesz? Kochaliśmy się zaledwie cztery godziny temu, a ty znowu masz ochotę? Nie przesadzaj.
- Taki już jestem, wiesz o tym. A ja wiem, że lubisz to, co z tobą robię. Wystarczy kilka ruchów, aby rozpalić cię do czerwoności, mam rację? - dociskam się do jej ciała i wciskam się w jej pośladki.
- Musisz przystopować, napaleńcu. Jestem zaspokojona, seks raz dziennie mi wystarcza.
- Dla mnie jeden raz to zaledwie rozgrzewka. Nie daj się prosić, maleńka. Będzie ci dobrze.
- Nie, będziesz musiał wytrzymać i już. Teraz gotują obiad i radzę ci być grzecznym, Justin.
- Gotuj, przecież nic nie robię, prawda? Po prostu się do ciebie przytulam, to bardzo przyjemne.
- Przytulasz i przy okazji wbijasz się w moje pośladki. Jesteś twardy jak stal, kochanie!
- Och, tak kurewsko seksownie to zabrzmiało, wiesz? - zaciskam usta i wbijam się w nią jeszcze mocniej. Mój fiut zaraz eksploduje! - Pozwól mi, Lena. Tak bardzo cię potrzebuję. Teraz, tutaj!
- Powiedziałam ci, żebyś wyluzował, tak? Odpocznij, obejrzyj telewizję, poczytaj gazetę.
- Kurwa, skarbie! Nie chcę robić żadnej z tych rzeczy! Chcę ciebie, teraz! Tylko tego pragnę.
- Nie zachowuj się jak dziecko! - karci mnie, jakbym faktycznie nim był. Też mi coś!
- Nie lubię, kiedy mi się sprzeciwiasz - burczę pod nosem i opieram brodę na jej ramieniu.
- Przykro mi, musisz się z tym pogodzić - nie przejmuje się mną, wrzuca czosnek na patelnię, dolewa sosu sojowego, w dodatku ociera się o moją pupę i ledwo mogę wytrzymać. Jasna cholera!
- Płonę przez ciebie, czujesz? - chwytam jej biodra, dociskam do swojego kutasa i zamykam oczy.
- Oczywiście, że czuję! Ale więcej nie nie będę się powtarzać, jasne? Chcę ugotować obiad i możesz zapomnieć teraz o seksie - odwraca się, morduje mnie spojrzeniem i nie ukrywam, wychodzi z niej prawdziwa bestia! - Musisz uszanować to, kiedy mówię "nie" - przewraca oczami, odkłada nóż i ujmuje moją twarz w dłonie - Uwielbiam, kiedy mnie całujesz, dotykasz, pieścisz, ale zwolnij.
- Przepraszam, skarbie - oddycham głęboko, przytulam się do niej i po prostu delektuję się dotykiem jej drobnych dłoni na plecach - Jestem popieprzony, wiecznie napalony i rozumiem, że ciężko ci to ogarnąć. W dodatku potwornie na mnie działasz, a to w wyluzowaniu za cholerę nie pomaga.

- Nie uważam, żebyś był popieprzony. Po prostu lubisz seks, a ja muszę do tego przywyknąć.
- Dziękuję, że nie patrzysz na mnie jak na wariata i próbujesz za mną nadążyć. To wcale nie jest proste, dlatego tak bardzo cię uwielbiam, Lena. Jesteś wyjątkową kobietą. Niesamowitą i moją.
- Staram się dla ciebie, ponieważ cię kocham, Justin. Miłość zawsze dodaje siły i wytrwałości.
- Jesteś taka słodka - pocieram nosem o jej, wpatruję się w jej piękne oczy, a w moim sercu rozlewa się dziwne ciepło. Czuję się zupełnie inaczej, niż jeszcze kilka godzin temu. Jakby nasze wyznanie, te dwa słowa przełączyły w mojej głowie przycisk, zmieniło myślenie, podejście do naszego związku. Świadomość tego, że kocham tę drobną, wyjątkową kobietę daje mi wewnętrzny spokój i poczucie, że komuś na mnie zależy - Ja ciebie też kocham, kruszyno. Jestem bardzo szczęśliwy, że jesteś moją kobietą - Lena uśmiecha się, zaciska usta i powstrzymuje uśmiech. Po jej wyznaniu, mojej rekcji, jej ucieczce zapewne pomyślała, że jest dla mnie jedynie dobrą opcją do pieprzenia, że tylko tego od niej oczekuję. Nie, jest dla mnie zdecydowanie kimś więcej - Nie zepsuję tego, Lena. Obiecuję - całuję ją w czoło, przytrzymuję pocałunek i odprężam się. Mam świadomość, jak bardzo muszę być przy niej ostrożny. Naprawdę nie chcę jej zranić, dlatego muszę kontrolować swój popęd.




Lena POV:

Justin bierze prysznic, a ja w spokoju kończę przygotowywać obiad. Myślę o jego zachowaniu, o tym, jak wielkie ma potrzeby. Czy to normalne, że wciąż ma ochotę na seks? Czy takich rzeczy nie powinno się leczyć? Mam wrażenie, że on jest uzależniony od seksu, skoro mógłby nie wychodzić z łóżka. Owszem, sama tracę głowę, kiedy czuję jego dotyk na swoim ciele, pocałunki, pieszczoty, jednak potrzebuję trochę czasu, aby oswoić się z takim trybem życia. Kiedy nie było go w moim życiu w ogóle nie uprawiałam seksu, a teraz mam go w nadmiarze. To nie tak, że tego nie chcę, bo chcę i mam wrażenie, że robię się tak samo nienasycona jak on, dopasowuję się do niego, chcę sprostać. Kocham go, a nasz seks naprawdę jest niesamowity. Zawsze czymś mnie zaskoczy.
- Jestem - Justin wchodzi do kuchni, uśmiecha się do mnie i siada przy wyspie kuchennej, na której wcześniej położyłam talerze i sztućce. Założył jasne jeansy, dopasowaną, białą koszulkę i wygląda jak milion dolców - Mm, pięknie pachnie. Umieram z głodu! Pomóc ci w czymś, kotku?
- Nie, właściwie jest już gotowe. Mam nadzieję, że będzie ci smakować. Już nakładam.




Cross POV:
Po pysznym obiedzie, który ugotowała moja ukochana, ucina sobie drzemkę, a ja siedzę w salonie, popijam piwo i sprawdzam e-maile. Kontaktuję się również z Ryanem i Chazem, którzy zostali na posterunku i pilnują wszystkiego. Uspokajają mnie, że firma jest w doskonałych rękach, mam się nie martwić i miło spędzać czas. Cóż, zawsze będę się martwił, kiedy nie ma mnie na miejscu. Ta firma to moje dziecko, dlatego nie bardzo lubię ją opuszczać. To chyba mój pierwszy tak długi wyjazd, odkąd wybiłem się na szczyt. Przeważnie odpoczywałem w weekend, a i wtedy pracowałem w domu. To mój drugi nałóż chyba na równi z zapotrzebowaniem na seks. Jestem skomplikowany.
Sięgam po butelkę z piwem, jednak w domu rozlega się przerażający krzyk. Gwałtownie podnoszę głowę, marszczę brwi i zrywam się na równe nogi. Pędzę do naszej sypialni, wpadam do środka jak tornado i wpatruję się w wijącą się na łóżku Lenę. Płacze przez sen, zaciska dłonie na pościeli i cała drży. Jasna cholera! Podchodzę do niej, biorę jej ciało w ramiona i próbuję uspokoić.
- Lena, obudź się - potrząsam nią delikatnie, moje serce bije jak szalone, ale jestem zaskoczony tym, co się z nią dzieje. Na dodatek moje działania nie przynoszą rezultatu więc klepię ją po policzku, aby wreszcie się ocknęła - No już, maleńka. Jestem przy tobie, obudź się! - podnoszę głos, uderzam odrobinę mocniej i wreszcie uchyla powieki. Jej usta są rozchylone, oddech szaleje, jest cała spocona, włosy przykleiły jej się do czoła, a jej oczy wręcz mnie paraliżują. Widzę w nich strach, przerażenie, niepewność. W takim stanie nigdy wcześniej jej nie widziałem - To był tylko zły sen, to nie dzieje się naprawdę - dotykam jej twarzy, głaszczę ją z uczuciem i składam pocałunek na spierzchniętych ustach. Czuję, jak bardzo powoli jej ciało się rozluźnia, oddech uspokaja, a z oczu znikają wszystkie złe emocje. Nie wypuszczam jej ze swoich objęć, kołyszę na boki, tulę i uspokajam. Aż boję się zapytać, co jej się śniło - Nie bój się, skarbie. Jesteś bezpieczna.
- Boję się, Justin - szepcze tak cicho, że będąc przy niej i tak ledwo ją słyszę. Mimo wszystko jej słowa bardzo mnie zaskakują - P-proszę, nie oddawaj mnie Paulowi, dobrze? - co takiego?!
- Dlaczego miałbym to zrobić, Lena? Dlaczego miałbym cię oddać? Więc to Paul ci się śnił?
- T-tak - jąka się i ociera policzki - On, Ty, my. Robiliście to ze mną, w tym samym czasie.
- C-co? - marszczę brwi i wręcz nie dowierzam! Śniło jej się, że wspólnie ją pieprzyliśmy?! Skąd to się wzięło? - To się nigdy nie stanie, kochanie. Jesteś tylko moja, nikomu cię nie oddam.
- Wiem, ale tak bardzo się bałam - wtula się we mnie mocno i ponownie wybucha płaczem.
- Spokojnie, nie myśl o tym. To był tylko zły sen, jestem przy tobie i nic takiego się nie wydarzy.
- W tym śnie mnie oddałeś, po prostu pozwoliłeś mu na to, a potem sam do nas dołączyłeś - cała drży i tak trudno jest jej się uspokoić. Ten sen naprawdę musiał być dla niej przeżyciem skoro nie może się z niego otrząsnąć - Proszę, obiecaj mi, że nie pozwolisz mu mnie dotknąć, jak wtedy w klubie?
- Obiecuję, Lena. Nie bój się, Paul cię nie dotknie - całuję ją w skroń i zastanawiam się, dlaczego przyśniło jej się to akurat teraz. Czy wciąż siedzi jej w głowie wydarzenie z klubu?


Wracam do salonu, siadam na kanapie i zamykam laptopa. Jednym haustem wypijam prawie całą butelkę piwa i czekam na Lenę, która bierze prysznic i poprosiła o chwilę samotności. Wolałem jej nie zostawiać, jednak uszanowałem to, że wolała być sama. Jestem zaskoczy tym snem, jej reakcją, prośbą o złożenie obietnicy odnośnie mojego przyjaciela. Była przerażona, przestraszona i było mi jej po prostu żal. Widok jej w takim stanie chwycił mnie za serce, ponieważ zdecydowanie uwielbiam jej uśmiech, nie łzy. Chcę, aby była szczęśliwa, zadowolona, nie zapłakana i zmartwiona.
Jeśli wcześniej uświadomiłem sobie, że muszę być względem niej bardzo ostrożny, teraz uderza to we mnie z podwójną siłą. Zdaję sobie sprawę, że mój jeden, niewłaściwy ruch może wszystko przekreślić. Nie mogę jej stracić, pytanie tylko, czy zawsze będę umiał się pohamować? A jeśli pewnego dnia demon, który siedzi wewnątrz mnie wyjdzie na światło dzienne i przejmie nade mną całkowitą kontrolę? Co będzie, jeśli się mnie przestraszy, nie zniesie tego, jak bardzo potrafię być brutalny? Odejdzie, a ja zostanę z poczuciem winy, że spierdoliłem coś pięknego.
- Hej - podnoszę głowę i wpatruję się w Lenę, która stoi w progu, niepewnie na mnie spogląda i nerwowo bawi się palcami. Jej włosy wciąż są wilgotne, a oczy nieco podpuchnięte od płaczu - O czym tak intensywnie myślisz? - wystawiam dłoń, podchodzi do mnie i siada na moich kolanach.
- O tym, co się niedawno wydarzyło, o twoim śnie. Opowiesz mi dokładnie, co się w nim działo?

- Był straszny i bardzo się bałam - schyla głowę, zaciska usta i bawi się rąbkiem bluzki - Zabrałeś mnie na imprezę do domu Paula, zostawiłeś i poszedłeś z jakąś Amandą - o kurwa mać!
- Tak, Amanda to moja koleżanka. Skąd jednak wzięła się w twoim śnie, skoro się nie znacie?
- Usłyszałam ostatnio, jak Paul wymienił jej imię. Może stąd? - wzrusza ramionami i oddycha głęboko. Tak, to ma sens - Dobierał się do mnie, całował, pieścił. Nie chciałam tego, ponieważ tylko ty możesz mnie dotykać, ale on nie przestawał nawet wtedy, kiedy go o to prosiłam i płakałam - przykłada dłoń do oczu i próbuje powstrzymać kolejną falę łez. Obejmuję ją i próbuję przekazać trochę wsparcia, którego teraz potrzebuje - W pewnym momencie wszedłeś do pokoju, a ja się bardzo ucieszyłam. Rzuciłam się w twoje ramiona, poczułam się bezpiecznie i uspokoiłam się. Byłam pewna, że zabierzesz mnie stamtąd, wrócimy do domu, jednak stało się inaczej. Ułożyłeś mnie na łóżku i zacząłeś robić to, co robił Paul. Znam twój dotyk, uwielbiam go i nie bałam się - uśmiecha się lekko, unosi wzrok i patrzy na mnie z tą miłością wymalowaną na twarzy. Jest taka piękna, nawet zmęczona i smutna - Wiedziałam, że nie zrobisz mi krzywdy - och, kotku, gdybyś tylko wiedziała na co mnie stać - Nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się później. Robiliście to ze mną wspólnie, a ból rozdzierał moje ciało. Najbardziej zabolało mnie to, że nie zwróciłeś uwagi na moje błagania, płacz. B-Byłeś taki sam jak on i... - nie kończy, wybucha płaczem i chowa twarz w dłoniach. 
- Nie płacz, proszę - wtulam ją w swoje ciało i głaszczę po plecach. Nienawidzę, kiedy płacze, moje serce dziwnie na to reaguje - Cichutko, to był sen, a ja jestem tutaj i bardzo cię kocham.

- A ja kocham ciebie - szepcze, a te słowa sprawiają mi radość. Chcę, żeby Lena mnie kochała.

Postanawiam zorganizować nam jakoś czas, jednak Lena ma ochotę po prostu poleżeć i obejrzeć coś w telewizji. Więc wygodnie rozkładamy się w pokoju z domowym kinem, oglądamy serial kryminalny i wreszcie się odpręża. Nie chcę, żeby wciąż zadręczała się tym snem. Jak mógłbym w ogóle oddać ją Paulowi, skoro jestem w niej zakochany? Może gdyby była przypadkową laską nie zastanawiałbym się nad tym długo, jednak jest moją kobietą i nic takiego się nie wydarzy.
- Halo! Mieszka tu ktoś? - dociera do nas głos Paula, a Lena wzdryga się w moich ramionach.

- Na dole! - mówię nieco głośniej, Lena podnosi się i leniwie przeciąga. Jej koszulka podsuwa się pod samej piersi, przełykam ślinę i podziwiam jej piękny, opalony brzuch. Niestety ten widok wcale mi nie pomaga - Kotku, nie rób tak, proszę - marszczy brwi, jednak szybko orientuje się w sytuacji i  naciąga koszulkę z powrotem - Ten widok po prostu cholernie na mnie działa - poruszam brwiami, Lena zmienia pozycję i układa się na moim ciele. Jej słodkie usta atakują moje, gryzie mnie w wargę i puszcza mi oczko. A to bestia! Układam dłonie na jej pupie i ściskam mocno.
- A wy dalej swoje - Paul wchodzi do środka, zdążył już nalać sobie szklaneczkę whisky i patrzy na nas rozbawiony - Byłem w okolicy i postanowiłem wpaść na drinka. Już sam się obsłużyłem.
- Właśnie widzę - prycham pod nosem, a Paul przygląda się leżącej na mnie Lenie. Ma idealny widok na jej tyłek, odziany w krótkie, jeansowe spodenki. Chrząkam, spogląda na mnie, a ja mrużę oczy, aby dać mu do rozumienia, że ten widok jest przeznaczony tylko dla mnie - Co tam w firmie?
- Luzik. Pozałatwiałem najważniejsze sprawy, ale ileż można pracować, nie? Jest wieczór, macie może plany na dzisiaj? Na Natlixie wyszedł świetny film z Danzelem Washingtonem.
- Możemy obejrzeć, ten serial i tak się strasznie nudny. Prawda, skarbie? - Lena przytakuje głową, ale nie obdarza Paula nawet jednym spojrzeniem - Więc postanowione! Chodźmy po przekąski.
Niechętnie podnoszę się z wygodnego fotela, Lena przytula się do mojego ramienia i wchodzimy na górę. Taka chwila relaksu dobrze nam zrobi.